Jak naprawdę zginął polski bokser?

Jak zginął polski bokser? 24 listopada zmarł w szpitalu. Sprawa była bardzo głośna, minęło już trochę czasu, ale właśnie dziś na stronie polishexpress.co.uk – redakcja wraca do tej tragedii. Publikacja pt.

Jak naprawdę zginął 22-letni polski bokser?

Jest tematem numeru. Poniżej cytujemy wybrane fragmenty, a całość przeczytacie tutaj.

Kuba Moczyk miałby dziś urodziny…

Jak naprawdę zginął 22-letni polski bokser?

„Przez dwie pierwsze rundy polski bokser walczył bardzo dzielnie i wyraźnie wygrywał w Great Yarmouth. W trzeciej rundzie potężny cios wylądował na jego głowie. Kuba Moczyk padł nieprzytomny. Przewieziono go do pobliskiego szpitala. Okazało się, że to rozległy wylew krwi. Cztery dni później odłączono Kubę od aparatury podtrzymującej jego funkcje życiowe. Zmarły tragicznie Polak miał zaledwie 22 lata.”

Oskarżenia wobec organizatorów!

„Bliscy Kuby oskarżają teraz organizatorów imprezy pięściarskiej o oszustwo i o to, że nie zadbali należycie o bezpieczeństwo zawodników. […] Po pierwsze dwukrotnie zmieniano Kubie przeciwnika. O tym, kto stanie z nim ostatecznie do walki 22-latek dowiedział się dosłownie minutę przed walką. […] Po drugie, jako debiutant polski pięściarz miał walczyć z zawodnikiem, który ma na koncie jedną-dwie walki, a […] przeciwnik Kuby miał w dorobku nawet 20 pojedynków. […] jako nowicjusz Kuba powinien walczyć w kasku, a na dodatek walkę prowadził trener rywala Polaka, który miał w drugiej rundzie pomagać przeciwnikowi Moczyka w uniknięciu porażki.”

Czy zmieniano rękawice?

„Na Facebooku rodzina Kuby informowała również o nagraniu z którego wynika, że przed trzecią i ostatnią rundą tej tragicznie zakończonej walki w sobotnią noc w Atlantis Arena przeciwnik Kuby zmieniał rękawice. Stąd podejrzenia, że mógł on założyć cięższe rękawice od klasycznych.”

Pozamiatane? Jeszcze nie!

„Jak się jednak wydaje, sprawa tragicznej śmierci młodego polskiego boksera jest już „pozamiatana”. Organizator pojedynku, promotor Aurelijus Keere jest bowiem przekonany, że zachowano wszelkie niezbędne środki bezpieczeństwa, a na miejscu imprezy byli lekarze oraz karetka. Policja z Norfolk uznała w tej sytuacji, że nie ma żadnych podstaw do wszczęcia śledztwa. Z kolei Rada miasta Great Yarmouth stwierdziła, że organizatorzy pięściarskich zawodów mieli na nie odpowiednie pozwolenia, ale inspektorzy zbadają czy zachowano przepisy, jeśli chodzi o zdrowie uczestników oraz ich bezpieczeństwo.”

Udostępnij!

Dodaj komentarz