Kibice rozliczają Schetynę!

Kibice rozliczają Schetynę!  Na marginesie sytuacji w sejmie – refleksje o Schetynie Grzegorzu. Lub też na marginesie Schetyny Grzegorza – refleksje o sytuacji w sejmie.

Kibice rozliczają Schetynę!

Na FanŚląsk pisze red naczelny – Roman Zieliński.

Dzień po

Siedzieli, żeby nie siedzieć. Te cztery słowa idealnie obrazują sytuację jaka miała miejsce w polskim parlamencie przez ostatni miesiąc, gdy posłowie lewacko – liberalnej opozycji urządzili sobie okupację budynku w którym powinni pracować.

Przy zbrodni szuka się motywów, narzędzia mordu, zleceniodawców. No i wykonawców, ale akurat w tym przypadku wykonawcy byli upublicznieni, zatem tego elementu szukać nie trzeba.

Przyczyny

Dlaczego doszło do próby buntu? To ustalić łatwo. Skoro cały cyrk zaczęła PO, to oznacza, że właśnie PO miała do ugrania najwięcej.

Jak to możliwe, przy spadających sondażach, by chcieć doprowadzić do destrukcji sejmowej, by w efekcie przyśpieszyć wybory, które mogą okazać się klęską? Ryzykować zmniejszeniem stanu posiadania, czyli ilości posłów, a co za tym idzie – zmniejszenie dotacji?
Zagrywka va banque zawsze ma tylko jedno sensowne wytłumaczenie. Jest rzutem na taśmę w sytuacjach, gdy nie ma się już nic do stracenia, a jeszcze można ugrać cokolwiek.

Mając 132 posłów i dotację z budżetu w wysokości 15,5 miliona złotych rocznie, wydaje się, że do stracenia PO ma naprawdę wiele. Tymczasem posłowie układu rządzącego przez ostatnie 8 lat tak naprawdę walczą nie o to, co jeszcze dostaną, ale o to co już ukradli.

Z ich punktu widzenia wygląda to tak: PiS odkrywa dziesiątki afer związanych z aparatem władzy. Na razie dobierają się do płotek. Ale powoli ludzie JarKacza przejmują sądownictwo. Na razie zawładnęli Trybunałem Konstytucyjnym, który dotychczas stanowił ostatnią linię obrony. Po zmianach w TK nie będzie przeszkód w reformowaniu sądownictwa, a co się stanie, jeśli za wszelkie afery będą sądzić sędziowie nie związani z naszą, dotychczasową sitwą, sędziowie których jeszcze nie udało się skorumpować?

Lepiej grać na rozwiązanie Sejmu i zmniejszyć własny stan posiadania w parlamencie licząc na szczęśliwszy rozkład głosów, to znaczy, że dostanie się SLD, i partia Razem, a nawet partia Wolność, czyli obecny projekt Korwina-Mikke, co nawet przy większej liczbie głosów na PiS może uniemożliwić PiS-owi samodzielne rządzenie, niż czekać aż Kaczyński dorwie się władzy na tyle, by zaczął się mścić na nas za brata.

Sojusznicy

Oczywiście do awantury podłączyli się ochoczo .Nowocześni. Im taka awantura jest na rękę, bo ewentualne wybory to możliwość zwiększenia liczebności w parlamencie oraz powrót finansowania z budżetu, co zostało odebrane z powodu błędów księgowych popełnionych w czasie prowadzenia kampanii wyborczej.

Jednak głównymi rozgrywającymi próbę buntu byli członkowie PO i to wśród nich należy poszukiwać motywów próby destabilizacji sceny politycznej w Polsce. Żeby nie pójść siedzieć w niewielkich celach, siedzieli w zimnym gmachu wielkiego parlamentu zagrzewając do boju zmarzniętych towarzyszy z obniżonymi emeryturami, pozabieranymi dotacjami, nielegalnymi interesami, aferowiczami, którzy też czują, że parasol ochronny powoli zaczyna znikać.

Skutek

Desperacki ruch va banque się nie powiódł. Widząc pikujące sondaże i brak widoków na rozkręcenie większej afery, co dawałoby jeszcze szanse na zmianę dotychczasowego stanu rzeczy, ekipa PO skapitulowała.

Piątek 13 stycznia 2017 jest pierwszym dniem pogrzebu formacji politycznej która rozgrabiła Polskę.

Kibice rozliczają Schetynę!

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego

Grzegorza Schetynę znam jak mało kto. Wiem o nim tyle, że niejeden dziennikarz śledczy bałby się ze mną rozmawiać.
Wiem jak „walczył z komuną” paląc ulotki, które miał rozdawać.
Wiem o mieszkaniu, które będąc wicewojewodą dostał jako służbowe, a które dziwnym trafem służbowe być przestało.
Wiem o potrąceniu kobiety.
Wiem o układach między „jego” radiem ESKA a Agencją Mienia Wojskowego.
Wiem o sposobach w jaki zarabiała jego żona na kontraktach Murzynów do drużyny koszykarskiej.
Wiem o „pompowaniu kół” czyli zwożeniu lipnych członków partii na głosowania gdy był jeszcze członkiem Unii Wolności.
Wiem o dziwnych programach telewizyjnych w lokalnej telewizji w czasie kampanii wyborczej, w których kandydat na posła Grzegorz Schetyna w charakterze… dziennikarza odpytywał „gości”, czyli innych członków PO znajdujących się na listach wyborczych, co jest absolutnym zaprzeczeniem niezależnego dziennikarstwa.
Wiem o wielu jego „drobnych” aferach.
Wiem że wprawił sobie zęby na górnej szczęce. Wiem dlaczego zdecydował się na zabieg bojąc się dentysty.
Wiem jaką rolę odegrał w uwalaniu ruchu kibicowskiego we Wrocławiu.
Wiem jak chciał zlikwidować piłkarski Śląsk (za to go nienawidzę), najpierw w roku 1998, bo mu kolidował z koszykówką i następnie w 2003 roku, bo III liga to nie było to, na czym mógł zarabiać.
Słucham, co o nim mówią inni. W tym Grzegorz Braun (świetne kompendium wiedzy o ludziach sk…wionych politycznie z Wrocławia, polecam): https://www.youtube.com/watch?v=YYFWn60WIc4
Po prostu – obserwuję typa.
Widziałem jak wygląda kiedy jest stłamszony. Miałem satysfakcję, gdy po zamieceniu pod dywan afery hazardowej łaził po telewizjach z podkulonym ogonem i paplał o tym, że „parta zadecyduje”, „zarząd podejmie decyzje”. Widziałem strach w jego oczach.
Widziałem chęć zemsty na Protasiewiczu, gdy ten jego wychowanek wygryzł go z fotela szefa dolnośląskich struktur PO.
Jedno spojrzenie mi wystarcza, bym wiedział, kiedy tryumfuje, a kiedy się boi.
Teraz, gdy widziałem go jak się odnosi do dziennikarzy podczas walk frakcyjnych w łonie jego partii (środa 11 stycznia), gdy widziałem go, gdy ogłaszał porażkę PO w awanturze sejmowej (czwartek 12 stycznia), wiem, że
obecnie jest człowiekiem przegranym.
I wcale mi go nie żal.

Udostępnij!

Dodaj komentarz