Michał Materla – więcej pomówień, niż faktów!

Martin Lewandowski o sprawie Michała Materli. Dochodzą głosy, że w jego zarzutach jest więcej pomówień niż twardych faktów. Liczę na to, że Michał szybko się obroni i wróci do sportu.

Podtrzymuję temat zatrzymania Michała, bo pamiętajmy że już 3 stycznia Nowego Roku sąd na posiedzeniu aresztowym zdecyduje o zwolnieniu z aresztu lub o przedłużeniu sankcji.

Fragmenty wywiadu Martina dla expressilustrowany.pl

Do głowy przychodził rewanż Chalidowa z Michałem Materlą. Po zatrzymaniu tego drugiego przez CBŚ to chyba mało prawdopodobne?

Martin Lewandowski: Sytuacja nie jest wesoła. Sposób wejścia służb do jego mieszkania, w którym były małe dzieci, jest dla mnie mocno wątpliwy i niesmaczny. O tym, co robił Michał, ciężko mi się wypowiadać. Nie wnikam w to, czym zajmują się zawodnicy poza salami treningowymi i naszymi galami. Wiadomo, że zawodnicy sportów walki raczej nie są ministrantami.

Prawdopodobieństwo pojawienia się podobnych sytuacji jest wśród nich większe niż u golfistów czy szachistów.

Nie będę oceniał Michała. Dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, jest on zawodnikiem KSW i nie mamy powodów, żeby wytaczać przeciw niemu jakieś działania. Jeśli sytuacja rozstrzygnie się na jego korzyść, to możliwe, że wystąpi na jednej z gal w przyszłym roku.

Czy sytuacja z Michałem dotknęła was pod względem PR?

Martin Lewandowski: Ta informacja była chyba wszędzie. Nawet w mediach, które na co dzień w ogóle nie piszą o MMA. Media podają newsa, bo zdają sobie sprawę, że marka KSW jest obecnie bardzo nośna i wzbudza zainteresowanie, a to oznacza dobrą „klikalność”. PR-owo w jakiś sposób na pewno w nas to uderzyło.

Tego, że ludzie mogą budować skojarzenia naszego sportu z przestępczością, nie unikniemy. To, że wielu pięściarzy siedziało w więzieniu nie znaczy, że ich promotorzy są uwikłani w ciemne interesy. My dbamy o to, co zawodnicy robią w przestrzeniach, które wiążą ich z nami kontraktem. Pod tym względem jestem w stanie wyciągnąć wszelkie konsekwencje.

O sprawie Michała na razie nie wiemy prawie nic. Zatrzymanie wyglądało, jakby panowie z CBŚ pozazdrościli nam spektakularnego przejęcia Popka przez „policję” pod Złotymi Tarasami. Dochodzą głosy, że w jego zarzutach jest więcej pomówień niż twardych faktów. Liczę na to, że Michał szybko się obroni i wróci do sportu.

Udostępnij!

Dodaj komentarz