Młody pięściarz nie żyje… został znokautowany!

Nowe szczegóły!

Dziś 25.11 wychodzą nowe szczegóły!

Krewny Kuby mówi, że Polak był debiutantem, trenował kilkanaście miesięcy, a rywal miał już co najmniej kilkanaście walk w dorobku!

Druga sprawa – w boksie amatorskim powinni walczyć w kaskach, a tak nie było.

Na karetkę czekano godzinę a szpital był blisko!

Będziemy na bieżąco podawać szczegóły.

Młody pięściarz nie żyje… dwudziestodwuletni polski pięściarz Kuba Moczyk nie żyje! W sobotę stoczył swoją pierwszą w życiu walkę. Niestety – ostatnią. Kuba prowadził wyraźnie przez dwie rundy. Pod koniec trzeciej dostał bardzo mocny cios.

Młody pięściarz nie żyje…

Tragiczna walka odbyła się na gali Eastern Power Fight Night w Great Yarmouth [Anglia]

Jak podaje Sport.pl:

„Lekarze ze szpitala czuwali przy Kubie 24 godziny na dobę, gdzie miał zagwarantowaną profesjonalną opiekę medyczną. Na młodego boksera czekał nawet helikopter, którym miał zostać przetransportowany do szpitala neurochirurgicznego w Cambridge, ale po otrzymaniu kompletnych wyników badań lekarze stwierdzili, że nie ma sensu przeprowadzać operacji.”

Niestety na samej imprezie doszło do poważnych zaniedbań. Krewny zmarłego pięściarza mówi w rozmowie ze Sport.pl:

„Walka była podejrzana. Zacznijmy od tego, że jeszcze zanim do niej doszło, dwukrotnie zmieniano mu przeciwnika. Poza tym sędziował ją były trener przeciwnika Kuby. W 2. rundzie Kuba niemal znokautował rywala, jeden z kolegów Kuby, który siedział blisko tamtego narożnika słyszał, jak tamten krzyczy do sędziego i swego trenera, że już ma dość. Ale nie był liczony. Potem Kuba znów go trafił, rywal nawet wymiotował przy linach. Sędzia wyliczył go do pięciu, i nakazał walczyć dalej. Wtedy rozległ się gong. W następnej rundzie Kuba dostał dwa strzały, padł na ring. Stracił przytomność i już jej nie odzyskał. Nie zapadł w śpiączkę, jak brzmiały wcześniejsze doniesienia”

„Kuba leżał na ringu około godziny i dopiero potem został zabrany przez karetkę. Organizatorzy zapewniają jednak, że wszystko było zabezpieczone, ale sprawę i tak zbada angielska organizacja kontrolująca bezpieczeństwo przy takich imprezach. Z tego co mi wiadomo, policja nie prowadzi śledztwa, ale ciało Kuby zostało przekazane do koronera sądowego, ponieważ lekarze nie potrafią wytłumaczyć, w jaki sposób spowodowane zostały aż takie obrażenia”

Sporo wątpliwości budzi fakt, że walkę sędziował trener przeciwnika polskiego zawodnika.

Kuba Moczyk nie żyje…

Opinia lekarzy jest szokująca! Cios spowodował wylew krwi do mózgu, jednak… Jego obrażenia były tak duże, jakby spadł z kilku lub kilkunastu metrów uderzając bokiem głowy o twardą powierzchnię.

Kuba Moczyk trenował dla siebie, chciał się sprawdzić… był pracownikiem działu logistycznego jednej z firm produkcyjnych.

Udostępnij!

Dodaj komentarz