Kibice Lecha kontra skłot!

Cytujemy cały tekst Bartosza Minge pt. :„Zamieszki w Poznaniu”

Tegoroczne świętowanie mistrzostwa przez kibiców Lecha Poznań było bardzo huczne, na placu Adama Mickiewicza zgromadziło się ponad 10 tysięcy Poznaniaków szczęśliwych z powodu zdobycia tytułu Mistrza Polski przez swoich ulubieńców. Atmosfera była bardzo pokojowa do około 23. Wtedy część kibiców postanowiła się przenieść na Stary Rynek, gdzie miała zamiar świętować dalej. Niestety po drodze doszło do incydentu, który spowodował, że niemal rodzinna atmosfera zmieniła się w walki uliczne. Na ten moment nie wiadomo czy miała miejsce lewacka prowokacja czy też część Poznaniaków postanowiła pokazać anarchistom, że w Poznaniu nie ma miejsca na ich ideologię.

Przechodząc jednak do faktów, kilkanaście minut po 23 kibice próbowali dostać się do zabarykadowanego skłotu. Mimo szczerych chęci nie udało się im. Towarzyszyły temu okrzyki „chodźcie śmiało, jest nas mało” czy też „brudasy wypierdalać”. Przyznać trzeba, że skłot był bardzo dobrze przygotowany do obrony. Barykady broniące drzwi zostały solidnie wzmocnione, wszystkie okna i drzwi szczelnie pozamykane, tej nocy anarchiści nie mieli wywieszonej żadnej ze swoich flag… Wracając, jednak do samych walk pod Od:Zyskiem, tłum wzburzony brakiem możliwości wejścia, obrzucił budynek racami, butelkami oraz petardami. Drzwi na moment zapaliły się nawet delikatnym płomieniem – za pewno ze wstydu – jednakże ostatecznie nic nie spłonęło. Tuż po zapaleniu się drzwi na miejsce przyjechała straż pożarna, lecz nie została dopuszczona przez świętujących pod nielegalnie zajmowany przez anarchistów pustostan. Kilka minut później na miejsce dotarły pierwsze oddziały policyjnej prewencji – wezwane przez „antysystemowych anarchistów”, którzy tak chętnie wieszają w Poznaniu plakaty, na których piszą „Niech płoną znicze i komisariaty”. „Białe kaski” wsparte przez polewaczkę odgoniły kibiców od skłotu.

W tym momencie doszło do drugiego etapu walk. Policja szczelnie odgrodziła siedzibę anarchistów, co nie podobało się kilkuset Poznaniakom. Agresja tłumu wzrosła, kiedy prewencja spałowała kilkanaście niewinnych osób. Ludzie ci zawinili policji jedynie tym, że stali w pobliżu i nie uciekali na jej widok, później chętnie pokazywali ślady po policyjnej pałce. Kibice zaczęli stróżom prawa przypominać o niedawnych wydarzeniach w Knurowie, gdzie policjant zastrzelił jednego z fanów lokalnego klubu. W tym czasie liczba policji systematycznie wzrastała – na miejscu zjawiły się nawet konne formacje. W stronę mundurowych leciały również butelki, race, petardy, a w późniejszych godzinach również krzesła, stoliki z pobliskich ogródków piwnych itp. Kilka minut po godzinie drugiej sytuacja została opanowana – chociaż na ulicy Wrocławskiej dalej dało się słyszeć antypolicyjne przyśpiewki. Pod sam koniec z rąk policji ucierpiało jeszcze kilku bezdomnych, którzy tego dnia szukali schronienia na Starym Rynku. W między czasie inna grupa Poznaniaków zdemolowała „Zemstę” – anarchistyczną kawiarnię, znajdującą się przy ulicy Fredry. Jeszcze inną ofiarą nocnego świętowania został wóz TVP, który także stracił kilka szyb.

Na tę chwilę nie wiadomo nic o rannych, zatrzymano 58 osób. Skłot, jak stał tak stoi, a „Zemsta” straszy swoim obskurnym wyglądem, wzbogaconym nocą m. in. o powybijane szyby. Na uwagę zasługują jeszcze słowa poznańskich anarchistów o wydarzeniach z ubiegłej nocy. „Dopiero opancerzony wóz z armatką rozgonił motłoch”. Wnioski do wyciągnięcia z tego zdania pozostawiam każdemu z czytelników.

Bartosz Minge

źródło: Kierunkiinfo.pl

Udostępnij!

Dodaj komentarz