Kolarstwo miejskie w Warszawie. Młodym ludziom powinno być wstyd, że
KibolePLlogo
Home Kibicowskie sprawy Kolarstwo miejskie w Warszawie!

Kolarstwo miejskie w Warszawie!

Ten artykuł ukazał się w 2014 roku, w maju. Nie stracił nic na swojej aktualności. Mało tego! Do dziś pojawiają się pod nim komentarze. Jest ich więcej, niż w przypadku artykułów o ustawkach. Znaczy, że temat jest Wam bliski.

Dlatego zmieniam datę i – znów daję go na tak zwaną „jedynkę” Treści nie zmieniam!

Młodym ludziom powinno być wstyd, że jeżdżą po mieście rowerami, bo oznacza to, że nie mają samochodów! A, jeśli już muszą jeździć, niech pakują rower na bagażnik i jadą do lasu. Wtedy będzie to relaks. Reasumując: władza i podwładne jej „niezależne” media – robią wszystko, żeby zahamować technologiczny i ekonomiczny rozwój Polski na wiele sposobów, działając na wielu polach. Szkoda! Potrzeba będzie wiele czasu, żeby to odbudować…

Oto dowody:

Wybrałeś rower – co za szczęście! Utrzymujesz Pełnomocnika Prezydenta Miasta do Spraw Rowerów i jednocześnie Pełnomocnikiem Ministra Transportu do Spraw Rozwoju Ruchu Rowerowego. Dwie fuchy jednocześnie, ładnie się kolega ustawił. W każdym razie ma pełne ręce (i pewno nogi) pracy. Na przykład montowanie – podpórek dla rowerzystów. Podpórek dla rowerzystów – czaicie temat. Żeby, czekając na zielone światło nie musieli zdejmować dup z siodełek – takie jest uzasadnienie! Tymczasem wszyscy wiemy, że prawidłowo ustawione do jazdy rekreacyjnej siodełko znajduje się na takiej wysokości, że palcami stopy – można śmiało dotknąć podłoża! Nie wie tego jedynie „Pełnomocnik Rowerowy”?

Na każdej podpórce widnieje napis: „Dziękujemy, że wybrałeś rower.”

Oczywiście, to nie jest wielkie marnotrawstwo. Podpórki nie kosztują wiele. Jednak ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka, jak mówi stare przysłowie.

Znacznie gorsze jest to, że troska Ratusza o osoby jeżdżące rowerami po mieście – kieruje naszą Warszawę w stronę zdegenerowanych miast Zachodniej Europy, gdzie władze kapitulują przed tą „grupą społeczną” i opowiadają bajki o czystości środowiska i zdrowotnych walorach jazdy rowerem.

Niebogaty przecież kraj, jakim jest Polska nie powinien przyłączać się do filozofii „Zero growth” tylko jej się przeciwstawiać.

Jeszcze gorsze jest to, że popularyzacja jazdy rowerem i ekologii – ogłupia młodzież. Studenci politechnik – zamiast szukać nowej, wydajnej energii – uczą się oszczędzać to, co mają. Narzucna im mentalność ekologiczna – czyni z nich kaleki, zamiast Zdobywców!

Następnym krokiem będzie ogrzewania ścieżek rowerowych na wzór tęczowej Kopenhagi. Specjalnie generowany spod ziemi strumień ciepłego powietrza będzie skierowany w okolice dup rowerzystów.  

Kolejne filmy w sprawie Warszawskiej Masy Krytycznej, opublikowane na kanale Kibole.pl

end