Wy-cena gestu!

Kozakiewicz pokazał radzieckim gest, który wtedy nazywano „Tu się zgina dziób pingwina!” lub „Tu babcia koszyk nosiła!”. Ten gest był wtedy, konkretnie w roku 1980 – równoznaczny z „fackiem”. O ile pamiętam to jeszcze w latach osiemdziesiątych gest, który dziś jest jednoznacznie pojmowany jako „p…l się!” nie funkcjonował w świadomości Polaków.

Władysław Kozakiewicz za złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie otrzymał od PKOL kwotę 1 500 rubli. Gdyby to przeliczyć na obecne pieniądze… Samochodu by za to nie kupił. Mieszkania tym bardziej.

Za ten wyczyn, czyli za złoto olimpijskie i za ten gest skierowany do radzieckiej publiczności – Władek „Kozak” Kozakiewicz został idolem Polek i Polaków na wiele, wiele lat.

Minęło troszkę czasu…

Piłkarz KS Ostrowia Ostrów Mazowiecka Rafał R. został ukarany za pokazanie „eLki” na stadionie Polonii Warszawa. Zawodnik musi zapłacić 1000 zł na rzecz fundacji plus koszty sądowe w wysokości 560 zł.

Teraz!

Gówniarz z Niemiec pokazał „facka” Robertowi Lewandowskiemu, sprawa jest w toku.

Dwie ostatnie głupie sytuacje wynikają z zaprzaństwa wobec TRADYCJI!

Tradycja to między innymi Kodeks Honorowy!

Nie ma powodu angażować sądów, tam gdzie sprawa tyczy obrazy osobistej! Kodeks Honorowy Boziewicza rozwiązywałby to tak:

Gówniarz pokazuje facka Lewandowskiemu. Lewandowski wysiada i daje mu z otwartej w ryj. Ponadto dodaje: „Obraziłeś mnie, gówniarzu, żądam satysfakcji honorowej” i… zostawia wizytówkę.

Jako, że małolat nie jest zdolny do „dania satysfakcji” – w jego imieniu mogą wystąpić: ojciec, starzy brat, bliski krewny.

Odbywa się pojedynek. Wybór broni należy do obrażonego, czyli do naszego piłkarza. Robert, nie chcąc narażać nikogo na ciężkie obrażenia, wybiera szable. Stają naprzeciw siebie wczesnym rankiem, w podmiejskim lasku. Robert Lewandowski – ucina ucho rywalowi. Wszyscy podają sobie ręce i jest po temacie.

Nie ma potrzeby angażować policji ani sądu!

Udostępnij!

Dodaj komentarz