Para, za parą, para, za parą, para, paranoja…

Do roboty! Reforma w przepisach jazdy figurowej na lodzie nas nie ominie!

Gombrowicz Witold z Konopnicką Marią w jednej parze. Co ich łączy? Ponoć oboje mieli predylekcje homoseksualne. Ja w to nie wierzę, znałem osobę płci żeńskiej (już niestety świętej pamięci), którą Witold Gombrowicz uwodził był na kortach warszawskiej Agrykoli. Mało kto bowiem wie, że ów autor był doskonałym tenisistą, w parze z Hrabią Czetwertyńskim był nawet mistrzem Polski w deblu. Po co jam napisał o „parze”..?

OtwCyc

Jest podręcznik szkolny pod tytułem „Lekcja równości”. Według tego podręcznika: Konopnicka, Gombrowicz, Maria Dąbrowska, Władysław Warneńczyk i Juliusz Cezar to osoby homoseksualne i – trzeba o tym młodzież koniecznie informować. Trzeba promować wiedzę o homo bo, zdaniem autorów podręcznika młodzież nieheteroseksualna jest „ponad cztery razy bardziej osamotniona” i jej problemom poświęcono w książce najwięcej miejsca. Kontrowersje budzą jednak proponowane metody walki z homofobią. Według proponowanych zaleceń, nauczyciele powinni łapać się za język w przytaczanych uczniom przykładach i nie mówić, że jakiś mężczyzna „był obiektem westchnień nastolatek”, lecz „nastolatek i nastolatków”. Dalej, na lekcjach powinna być omawiana odmienna orientacja seksualna znanych postaci, np. Marii Konopnickiej, Witolda Gombrowicza, Marii Dąbrowskiej czy nawet Władysława Warneńczyka lub Juliusza Cezara. Na zajęcia natomiast należałoby zaprosić osobę nieheteroseksualną, aby porozmawiała o swojej odmienności z uczniami.

Prawdziwą bombą jest jednak zarzut, że tańczony na studniówkach polonez jest przejawem homofobii i powinny być dopuszczone do niego, wbrew wielusetletniej polskiej tradycji, pary homoseksualne.

Wydany przez Kampanię przeciw Homofobii podręcznik „Lekcja równości” został objęty patronatem Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz minister ds. równości Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Zamieszczono w nim postulaty walki z homofobią w szkołach. Walki na skalę, która zdaje się przekraczać granice zdrowego rozsądku.

Co ze sportem w tym aspekcie?

Sport już dawno sobie poradził! Przecież tenisiści rywalizują w parach męskich i żeńskich. Kolarze poszli nawet dalej, bo robią wyścigi drużynowe w składzie ośmiu zawodników – jednej płci.

Teraz trzeba tylko trochę PR i dyskretnych aluzji do jednopłciowego składu deblów, drużyny, osady wioślarskiej i gotowe.

Ale co z jazdą figurową na lodzie? Czy doczekamy się par jednopłciowych? Przecież to też – jest przejaw homofobii. Kim jest, jak jest traktowana kobieta, partnerka podczas programu tanecznego lub sportowego jazdy figurowej na lodzie? Jak dodatek, ozdóbka, jak ktoś, kogo można „zakręcić” w spirali śmierci, jak ktoś kogo można „wyrzucić” w jednej z wersji skoków?

Panie Ministry do spraw równego traktowani i uczenia!

Do roboty! Reforma w przepisach jazdy figurowej na lodzie nas nie ominie!

Na zdjęciu: Kobieta…

Udostępnij!

Dodaj komentarz