Czy jest na sali lekarz? - Kibole.pl - portal dla fanatyków i patriotów
KibolePLlogo
Home Artykuly Czy jest na sali lekarz?

Na (doskonałej) stronie prawosportowe.pl pojawił się artykuł Tomasza Dauermana. Cytujemy w całości, zaraz wyjaśnimy dlaczego.

Organizator gali sportów walki zapytał mnie, czy na imprezie w hali sportowej mogącej pomieścić 1500 osób potrzebny jest lekarz. Oczywiście w pierwszym odruchu z uwagi na bezpośredni kontakt rywalizujących zawodników moja odpowiedź była pozytywna. Jednak postanowiłem sięgnąć do przepisów i… zmieniłem zdanie.

Otóż, gala taka z całą pewnością należy do kategorii imprezy masowej, która jednocześnie podlega przepisom ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Zatem – na podstawie art. 5 ust. 1 tejże ustawy, organizator odpowiada za bezpieczeństwo w czasie i miejscu trwania imprezy masowej. Jednocześnie wydane zostało rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie minimalnych wymagań dotyczących zabezpieczenia pod względem medycznym imprezy masowej. A w rozporządzeniu tym czytamy m.in., że do 5000 uczestników w zakresie tzw. zespołów wyjazdowych jest obowiązek zapewnienia jednego zespołu bez lekarza, a w zakresie tzw. patroli ratowniczych – jeden taki patrol. Jak zatem z tego wynika – w granicach prawa (być może nie w granicach rozsądku) na takich galach sportów walki nie ma obowiązku obecności lekarza. Ocenę pozostawiam Państwu.

Drodzy czytelnicy! Trzeba się odnieść do całości artykułu, dlatego zacytowałem go w całości. Są dwa powody, czy też przyczyny obecności medyków (ratowników, pielęgniarek, lekarzy) na imprezie sportowej (masowej). Pierwszy to publiczność, wśród której może zdarzyć się wypadek, zasłabnięcie, cokolwiek, co wymaga pomocy, opatrzenia, ratunku, transportu do szpitala. Drugi powód to zawodnicy, którzy mogą potrzebować pomocy medycznej, od opatrunku na skaleczenie, przez założenie szyny, do ratunku w sytuacji zagrożenia życia sportowca.
Tu dochodzimy do sedna. Wspomniany przez autora „organizator” był zapewne organizatorem gali Mieszanych Sztuk Walki. Dlaczego tak sądzę? Nie mamy w Polsce oficjalnych struktur typu polski związek MMA. Z tego wynika wprost, że organizatorów obowiązują tylko przepisy o imprezach masowych. Mogą, a raczej muszą je spełnić, ale nie ma to nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Znam osobiście organizatorów, którzy zapewniają karetkę i lekarza nawet na imprezach MMA, które nie są masowe, a publiczności jest raptem osiemnaście osób. Robią to dla dobra zawodników. Natomiast na imprezach sportów walki nadzorowanych przez polski związek sportowy (judo, boks, zapasy) – sędziowie po prostu nie zaczną walki, jeśli nie upewnią się, że lekarz, czy ratownik plus karetka – są na miejscu zawodów.

Wniosek? Przepisy, przepisami, a troska o zawodników i widzów, zwyczajna, wynikająca ze zdrowego rozsądku i odpowiedzialności – powinna obowiązywać przede wszystkim.
Wyobraźmy sobie, że jest tysiąc widzów, jeden z nich dostał zawału. Lekarz, czy ratownik decyduje o natychmiastowym transporcie do szpitala i jedzie razem z nim, kontynuując akcję ratowania. Organizator „puszcza” kolejną walkę i nagle zawodnik pada znokautowany. Kto pomoże?

Wniosek drugi? Przepisy, przepisami, a zdrowy rozsądek przede wszystkim! Widziałem na własne oczy, wiele lat temu, jak na zawody międzynarodowe przyjechał lekarz. Wszystko było zgodne z przepisami. Przyjechał na dwie godziny przed zawodami. Wszedł na salę i usiadł przy mnie. Zanim zaczęły się zawody – gadaliśmy sobie i pili kawę. Nagle! Nagle jedna z pań spadła ze schodów i mocno się potłukła i poraniła. Lekarz zorientował się, że nie ma przy sobie torby ze sprzętem. Gdzie jest? Ruszył (słusznie) do samochodu, przewidując (słusznie), że ma ją w bagażniku. Faktycznie, torba była w samochodzie, ale samochód stał otoczony furgonetkami firmy, która przywiozła żarcie na stoiska i sprzęt oświetleniowy przewidziany na drugi dzień imprezy. Kierowcy tych aut chcieli podjechać jak najbliżej. „Zastawili” samochód lekarza, bo byli pewni, że on nie odjedzie przed końcem imprezy. Kobieta jęczała na schodach, krwawiła, a pan doktor, po dachach innych aut wspinał się i schodził do swojego samochodu. Zajęło mu to około 10 minut, bo był mało zręczny.
Wtedy skończyło się to kiepsko, bo owa pani bardzo ucierpiała i miała wielkie pretensje do organizatora i lekarza. Sprawa otarła się nawet o sąd.

Jest jeszcze jedna kwestia. Lekarz lekarzowi nie równy. Pamiętam, jak dziś zawody kulturystyczne w E. (pamiętasz Ryszard?), na których zawodnik (Pamiętasz Piotrek?) zaczął mdleć z powodu odwodnienia. „Lekarza!” krzyknął sędzia główny. Na to lekarz: – „W sumie głupio wyszło, jestem okulistą… ”

Wniosek trzeci? Całe prawo o imprezach masowych jest do dupy!

Piotr Szymanowski

Autor
Uprawiał wiele dyscyplin, od jazdy figurowej na lodzie w czasach przedszkolnych, przez hokej (Legia Warszawa), zapasy klasyczne (Legia Warszawa), do żeglarstwa (Baza Mrągowo). W 1990 zaczął wydawać własny miesięcznik „PAKER” o sportach sylwetkowych i siłowych. Następnie był redaktorem naczelnym w kilku miesięcznikach o podobnej tematyce. Od początków, czyli od 2002 roku, związany z polskim MMA. Pisał w walkach w klatkach, kiedy inni krytykowali to na potęgę. Autor kilku książek o historii polskiego sportu oraz o piłce nożnej.

Zostaw odpowiedź

four × 5 =

GRZYBOBRANIA

Wielka ustawka w Dębicy!

Wielka ustawka w Dębicy i są wyroki. Ale najlepsze jest to, że piłkarze Igloopol Dębica też pójdą siedzieć! Marcina M. i Adriana B ...

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij