Przepisami robią z nas bydło!

Przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych sprowadzają ludzi do roli bydła, które można konwojować, przeprowadzać, wpuszczać
i wypuszczać, zatrzymywać, rewidować, i do których można strzelać.

Kibiców trzymano już za płotem, w rozgrzanych autobusach, strzelano do nich, atakowano gazem, zatrzymywano, sądzono i skazywano. Do tej pory słyszeliśmy tylko o kibicach.
W Warszawie, 19.10.2013 po meczu Polonia Warszawa – Ostrovia Ostrów Mazowiecka – bydlęce zasady ustawy o imprezach masowych – spadły na zawodnika!
Rafał Rakowiecki, zawodnik gości, po meczu pokazał kibicom znak kibiców Legia Warszawa. Spotkały go za to gwizdy i pogróżki.
Następnie, omal nie doszło do bójki między Rafałem Rakowieckim, a trenerem Polonii Piotrem Dziewickim. Zawodnik Ostrovii cały czas zachowywał się prowokująco…
Sytuację jakoś uspokojono, ale piłkarz został wyproszony z autokaru przez policję. Zawieziono go do aresztu na Wilczą, a potem rozprawa, w trybie przyśpieszonym. Sąd nałożył na piłkarza karę grzywny w kwocie 1560 złotych.
Ustawa mówi, że:

”Kto w miejscu i czasie trwania masowej imprezy sportowej prowokuje kibiców do działań zagrażających bezpieczeństwu tej imprezy, podlega grzywnie nie mniejszej niż 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności.”

Jest to kompromitacja: ustawy, jej tFurców i sądu!
Oczywiście – trener może i chyba powinien pozwać piłkarza za obrazę, ale z oskarżenia cywilnego (prywatnego). Oczywiście – Związek może i raczej powinien ukarać zawodnika za takie zachowanie. Nie zmienia to faktu, że stosowanie ustawy o imprezach masowych – kompromituje władzę, nie jest skuteczne i – jak już wspomniałem – sprowadza ludzi do roli bydła.

Piotr Szymanowski

Udostępnij!

Dodaj komentarz