Dokąd biegniesz Warszawo?

Sportowcy! Dokąd dobiegliście? Gdzie jesteście? Niech ta tragiczna śmierć jednego z nas będzie choć przez chwilę pretekstem do zastanowienia się nad naszym życiem.

Dziś kilkanaście tysięcy osób (nas, Polaków!) osiągnęło „życiowy sukces” w postaci pokonania dystansu dziesięciu kilometrów.

Gdzie my jesteśmy? „Życiowy sukces”, osiągnięcie, „przełamanie własnych słabości”…. Jakże to małe w obliczu śmierci? Jakże to małe! Mimo, że to „aż” dziesięć tysięcy metrów?

Zastanówcie się – dokąd prowadzi was „wyścig szczurów”, w którym na mecie zostają zwłoki jednego z was?

Czy śmierć sportowca ma być pretekstem do rozważań o obowiązku badań lekarskich?

Czy śmierć sportowca, już po godzinie ma dać pole do promowania „diety i suplementów”?

Młodzi koledzy „tfu” dziennikarze!

Śmierci należy się jeno modlitwa. Nie głupie gadanie waszych gości!

Czy śmierć sportowca – jednego z was – ma tak małe znaczenie, że nadal będziecie wstawiać zdjęcia i relację z tego wydarzenia na swoje profile? Bez żadnej refleksji? Beż należnej żałoby?

Na pewno będziecie… Osiągnęliście swój mały cel – przebiegliście dziesięć kilometrów. Pokonaliście swoje słabości, co – jak widać – nie było trudne.

Apel do organizatorów „Biegnij Warszawo”

Skoro odwołaliście jutrzejszą konferencję prasową – zamówcie chociaż mszę za duszę zmarłego sportowca i zawiadomcie o tym media i zawodników!

Piotr Szymanowski

Udostępnij!

Dodaj komentarz