Jurek Owsiak i hulajnogi

Zaczęło się! Jakaś firma daje prawie za darmola hulajnogi we Warszawie! Trzeba coś tam jakoś zrobić, pobrać jakiś program i można zapierdalać bez sensu po całym mieście. Po zakończeniu zapierdalania można zostawić hulajnogę gdzie się tylko chce.

W związku z tym do protestu przystąpili niewidomi i skarżą się na hulajnogi leżące na trasie przechodzenia tychże niewidomych. Bo przecież można na taki sprzęt wpaść i się potłuc.

Wszystkie siły medialne są w kłopocie!

Hulajnogi to wszak symbol nowoczesnego miasta! Jarosław Kaczyński nie będzie zapierdalał na hulajnodze, więc już samo zapierdalanie jest walką ze znienawidzonym PIS i popieraniem „wiosny” pana Biedronia. Ale – jednocześnie – uprawianie jazdy hulajnogą może narażać niepełnosprawnych! A tych trzeba bronić!

Ogłupiałe media sugerują więc akcję „edukacji kulturalnej” czyli pisanie i mówienie użytkownikom hulajnóg, żeby nie zostawiali ich byle gdzie.

No i z tym będzie kłopot!

Na hulajnogach bowiem zapierdalają po Warszawie ludzie których wygląd wskazuje na to, że nie mówią, nie słyszą i nie piszą i nie czytają po polsku!

Jest ich około 70 procent wśród użytkowników.

Pozostałe natomiast 30% to wyznawcy pana Owsiaka i oni, dokładnie realizują hasło:

„Róbta, co chceta!”

Ja mam do hulajnóg nastawienie pozytywne i zamierzam już wkrótce przeprowadzić serię jazd testowych pod wpływem różnego rodzaju alkoholi. O wynikach będę państwa informował.

Albowiem! Dla jednych róbta co chceta znaczy – pierdolnij sprzęt byle gdzie, a dla innych – pij do woli i zapierdalaj! A – jeśli się rozjebiesz – to w szpitalu czeka sprzęt z serduszkiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i kółko się zamyka!

Udostępnij!

Dodaj komentarz