Bartosz Niedzielski – jeden bohater – dwa kłopoty!

W okupowanym przez uchodźców mieście w upadłej Francji – pan Bartosz Niedzielski – nasz rodak – przyjął na siebie ogień bandyty i zginął.

Cześć Jego Pamięci!

Ale, z całym szacunkiem dla śmierci Polaka, widzę że jest ona wykorzystywana dla kolejnego kroku oswajania sodomii.

Ja – z góry zastrzegam – nie mam pewności, że pan Bartosz był sodomitą, ale pisze o tym wprost jakiś palant z gazety wyborczej. Poniżej zamieszczam cytat z jego artykułu zwracając jedno uwagę, że Żołnierze Wyklęci większość Polaków pisze wielką literą, autor, jak widać – ma inne zdanie.

Tytuł brzmi:

Bartosz Niedzielski: bohater, z którym heterokwiat narodu ma problem. Bo był gejem.

Poniżej czytamy:

„Nic nie wskazuje na to, żeby w towarzystwie chwalił się, jakim to będzie chojrakiem i jak powstrzymałby zamachowców, gdyby przyszło co do czego. Na jego zdjęciach nie widać koszulek z żołnierzami wyklętymi. A jednak to on pobiegł ze swoim znajomym, żeby powstrzymać uzbrojonego napastnika.

Mało co na świecie jest tak imponujące, jak odwaga mężczyzn hetero, kiedy opowiadają o tym, co by zrobili, gdyby ktoś (zwłaszcza ktoś z ich bliskich) znalazł się w niebezpieczeństwie. Ich cojones rosną wówczas do wielkości arbuzów, o jakich nie śniło się radzieckim naukowcom. Przy czym należy powiedzieć, że dotyczy to zarówno ich osobistych mniemanych zasług, jak i zasług wszystkich heteryków. Ileż razy słyszałem, że kiedy przyjdzie co do czego i zaleje nas taka czy śmaka horda, to obronią nas nie geje w rurkach, tylko zdrowy heterokwiat narodu, który ćwiczy na siłkach jak Polska długa i szeroka, żeby potem własnej piersi nadstawiać. Po pierwsze: ludzie, wygłaszający takie sądy, nigdy chyba nie odpalili Grindra na siłowni, po drugie: tak się składa, że odwaga, zarówno ta cywilna, jak i bojowa, jest rozmieszczona w społeczeństwie zupełnie niezależnie od orientacji seksualnej.”

Koniec cytatu!

Zatem orientacja seksualna, czy raczej choroba tego pana – to pierwszy kłopot. Drugim jest natomiast chęć, jaką wyraził pewien pan mieszkający z żoną w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Ten pan powiedział bowiem, że uroczyście odznaczy pana Bartosza.

Moje pytanie brzmi, jakie to będzie odznaczenie?

Czy może order za odwagę na wojnie z unią europejską?

Bo ja bym to tak właśnie widział.

Na tym przykładzie widać, że po panu biedroniu nadchodzi nowy bohater. Niejako z przypadku, ale jego – przyzwoity i odważny czyn – można wykorzystać do promowania sodomii. Nie będzie – na razie – szkół imienia biedronia. Ale szkoła imienia pana Bartosza? To już bardziej realne.

Udostępnij!

Dodaj komentarz