Kukiz bierze narkotyki! Kukiz jest narkomanem!

Narkotyki w Polsce są nielegalne, więc przywódca potężnej bandy, działającej w sejmie i poza sejmem, pod nazwą „KUKIZ piętnaście” popełnia przestępstwo. Praktycznie w każdy weekend!

Ale to jeszcze mało jest!

Za chwilę wyjaśnię Państwu na czym opieram swoją pewność, że pan Kukiz bierze narkotyki, ale to dopiero za chwilę.

Z tego, że dość istotny polityk i poseł stosuje, nielegalne przecież, narkotyki wynika wprost, że może on być obiektem szantażu. Mamy przecież przykład słynnego „dilera gwiazd”, którego notatnik spędza sen z oczu wielu celebrytom. Sprzedawcy – legalnej przecież – wódki nie mogą być potencjalnymi szantażystami i praktycznie nie mają czym zagrozić kupującym. Nawet największy pijaczyna może kupować wódkę każdego dnia w innym sklepie i nikt nie wyśledzi jego „słabości” ani też nie określi „wielkości” spożycia.

Z narkotykami jest kłopot.

Trzeba mieć swojego „dostawcę”, który jest faktycznie – „powiernikiem”, a może też być szantażystą!

Kłopot a również śmieszność pana Kukiza polega na tym, że jest on wiceprzewodniczącym sejmowej komisji do spraw służb specjalnych. Ma dostęp do tajemnic naszej Ojczyzny, o ile oczywiście takie tajemnice jeszcze są.

To, że od piątku do niedzieli jest pod wpływem narkotyków powinno go z tej funkcji zmieść, jak jesienny liść. Ale tak się nie stanie! Wszyscy zgodnie uznają, że w tej komisji to właściwie nie ma niczego, co warto by jakoś specjalnie pilnować, sam Kukiz przeprosi i po temacie.

Kukiz bierze narkotyki. Kukiz jest narkomanem!

Pan Kukiz – faktycznie – przeprosił!

Czas abym wyjaśnił Szanownym Czytelnikom, na czym opieram swoje przekonanie, że to nie wódka ale narkotyki wpłynęły na dziwaczne wpisy, których pan Kukiz dokonał na mediach społecznościowych. Swoje przypuszczenie opieram na wieloletnim doświadczeniu jednoczesnego picia i pisania… Stwierdzam z całą mocą, że wódka – najpierw – odbiera sprawność palców na klawiaturze, a dopiero później rozum. Czyli – w moim przykładzie, na przykład – zanim do głowy przyjdzie chęć popisania czegoś głupiego, dłonie i palce nie sprostają pomysłowi i niczego się nie napisze.

Wszystko, cała ta „utrata kontroli” dotyczyła jedynie palców i klawiszy komputera. Ale wyobraźmy sobie sytuację r e a l n ą. Pan, który ma dostęp do informacji ważnych, jak chuj wychodzi sobie pijany z jakiejś tajnej kancelarii, powiedzmy w Alei Niepodległości, w Warszawie. Z rozpiętej teczki wylatują mu kwity na najważniejsze osoby w państwie i klucze do najważniejszych sejfów. Idący za nim agenci obcych wywiadów skwapliwie podnoszą z ziemi walające się teczki… Okazuje się, że do łupu starają się dorwać co najmniej cztery służby. Rozpoczyna się strzelanina… Ginie sześciu agentów i…

I chuj! I nic się nie dzieje!

Bo jakież to w końcu tajemnice może mieć nasza nieszczęśliwa Ojczyzna?

Udostępnij!

Dodaj komentarz