Szkodliwa dieta premiera i prezydenta!

Szkodliwa dieta Pana Prezydenta!

Najpierw Pan Prezydent Andrzej Duda z Małżonką idzie do placówki zbiorowego żywienia, czym wzbudza entuzjazm debilów i pytanie – czemuż to Pierwsza Para jada w takich miejscach? Przecież wszyscy wiemy, że te i inne punkty zbiorowego karmienia jednakowym jedzeniem nie oferują zdrowych posiłków.

Więcej o tym ekscesie znajdziecie tutaj.

Czemu więc Pan Prezydent i Pani Żona Pana Prezydenta – dają zły przykład dzieciom i młodzieży? Przecież od tego momentu każde dziecko może się na nich powołać i wymusić na rodzicach kolejne porcje jednakowych produktów sieci zbiorowego karmienia. Rodzice nie mogą przecież powiedzieć dziecku, że Pan Prezydent i Pani Małżonka są głupi, bo to by było antypolskie…

Ponadto trzeba jasno zapytać, czy „wizyta” Pierwszej Pary Lokatorów Pałacu nie służy wprost reklamie tej zbiorowej, sieciowej garkuchni? Czy wypada, żeby osoby, które mają własną stołówkę na terenie Pałacu Prezydenckiego – w ogóle wchodziły do tej, czy innej sieciowej garkuchni?

Prezydent jest głodny a Pierwsza Dama nie umie gotować!

Gest głodnego Pana Prezydenta, chęć zjedzenia czegoś o innym smaku świadczy dowodnie, że Pani Pierwsza Dama źle dba o swojego męża. Nie gotuje sama, zdaje się na stołówkę w Pałacu, a to bardzo źle!

Jest niedobrze, że Pierwsza Para nie potrafi zadbać o swoją i męża dietę! Za tym idą bowiem następne problemy, na przykład ze snem, zatwardzeniem czy rozwolnieniem… Dla Pierwszego Lokatora Pałacu w Warszawie to może być kłopot. Bo, na przykład, jeśli będzie siedział w klozecie a akurat zadzwoni jeden czy drugi Donald?

Może się i jeden, i drugi obrazić!

Można taką gafę, jaką niewątpliwie była „wizyta” w zbiorowej garkuchni wytłumaczyć młodym wiekiem Pana Prezydenta. Ale! Gdzie jest ochrona? Jak mogą nasi specjaliści ze Służby Ochrony Państwa pozwolić, żeby Pierwszy Obywatel jadł cokolwiek w niesprawdzonej garkuchni?

Szkodliwa dieta Pana Premiera!

Kolejny numer wykonał Pan Syn Fajnego Faceta, jak on się nazywa? Chyba Morawiecki, syn Kornela. Kornel to był Gość, ale już ten jego syn, pełniący fuchę Premiera Polski nie ma tej klasy, co ojciec.

Poszedł sobie do knajpy w Puławach. A tam na drzwiach, jakiś zboczeniec napisał „konstytucja”. Tak, jak piszą i wieszają obecnie te wszystkie antypolskie śmieci. Premier, ten, no wiecie, syn Pana Kornela, nie pamiętam imienia – postanowił zjeść coś w tej knajpie. No to jego ludzie zadzwonili do knajpy, żeby zdjęli ten napis „konstytucja”. Ale właściciel nie zdjął i stał się bohaterem antypolskich mediów typu TVN.

Ale sprawa nie w tym, czy na drzwiach może wisieć jakiś głupi plakat!

Sprawa w tym – czemu ten wysoki, jak mu tam… syn Kornela Morawieckiego chodzi jeść do jakiegoś lokalu? Czemu Służba Ochrony Państwa na to pozwala?

Premier powinien jeść w swojej stołówce! A jeśli jest w drodze to żona powinna mu robić kanapki! Czy pani premierowa, żona tego, jak mu tam… nie umie robić kanapek? A może nie chce?

Sytuacja w Polsce jest bardzo zła!

Na czele naszej Ojczyzny stoją trzej faceci. Ten najważniejszy jest stary i schorowany, ale i tak najlepiej trzyma fason. Obydwaj pozostali mają kłopot! Żony nie chcą lub nie potrafią robić im jedzenia i muszą się żywić na mieście!

Biedna moja ukochana Ojczyzna!

Trzech mężczyzn na jej czele. Jeden samotny, jada byle co i jakoś się mimo wieku trzyma. Dwóch pozostałych – pewno głoduje i ma kiepskie żony.

Udostępnij!

Dodaj komentarz