Pijani kibole na skoczni!

„To są kibole!” – Tak pan Piotr Marusarz (72 l) w wywiadzie dla costam.pl nazwał tłumy oglądające skoki narciarskie w Zakopanem. Piotr Marusarz to syn legendarnego Bohatera, Stanisława Marusarza (1913 1993), którego imieniem nazwano Wielką Krokiew w Zakopanem.

„To nie są wspaniali kibice tylko KIBOLE!”

– twierdzi pan Piotr Marusarz i w zasadzie ma rację!

„Na Wielkiej Krokwi jesteśmy otoczeni kibolami. Takimi samymi, jak na meczach piłki nożnej. To jest coś strasznego i niewyobrażalnego.”

Prawda jest taka, że od momentu „Małyszomanii” wszystkie media starannie budują „mit” polskich kibiców skoków narciarskich. Ten „mit” jest spreparowany i pokazywany z daleka. Kiedy oglądamy skoki w telewizji – nie czujemy potężnego zapachu wódki, piwa i wina, który unosi się nad tłumem oglądających. Ale, miałem kilka razy okazję popatrzeć i poczuć tę „wspaniałą atmosferę” na żywo. Nigdy wcześniej, nigdzie indziej nie spotkałem takiego tłumu pijanych ludzi!

Jednak, moim zdaniem, nie ma w tym niczego nagannego!

Pan Piotr Marusarz narzeka na śmieci pozostawione na skoczni i w jej okolicy:

„Przechodziłem obok pustych butelek po wódce oraz wokół śmieci. To naprawdę nie są wspaniali kibice. Tak to wygląda w rzeczywistości.”

Z całym szacunkiem do pana Piotra, ale co jest złego w śmieciach? Śmieci trzeba posprzątać i tyle, od tego są odpowiednie instytucje!
Popatrzymy na chłodnym okiem. Skoki narciarskie są dyscypliną śmiertelnie nudną. Do tego na skoczni jest zimno.

Picie wódki w takich okolicznościach nie powinno być krytykowane, to normalny obyczaj.

Udostępnij!

Dodaj komentarz