KSW 37 ocenia Stanowski!

KSW 37 za nami. Obejrzane, zaliczone. Pieniądze na bilety lub relację wydane. Jedni ucieszeni, drudzy zawiedzeni. KSW 37 ocenia Stanowski. Na weszlo.com – całość tutaj.

Dodałem jedynie śródtytuły, bo Krzysztof Stanowski nie musi ich stosować🙂 a ja lubię.

KSW i wypaczenia!

Dochodzi do całkowitych wypaczeń. Żeby walka w KSW miała sens, muszą walczyć ludzie, którzy nie potrafią walczyć. Wiem, że starcia freaków to magnes stary jak świat, ale u nas nie są dodatkiem, lecz koniecznym main-eventem, bez którego organizacja gali stałaby się nieopłacalna.

Mamed Chalidow

Spośród wszystkich zawodowców jakąś tam rozpoznawalność zdołał sobie wypracować jedynie Mamed Chalidow, chociaż też mam wątpliwości, czy decydujący był poziom sportowy, czy też dość egzotyczna historia – że Czeczen, że Muzułmanin, że tak dobrze po polsku mówi itd.

Idiotyczne starcia amatorów!

Poza tym cały biznes opiera się wyłącznie o idiotyczne starcia amatorów, które z jakichś przyczyn ludzie chcą oglądać. Na razie interes jeszcze kiełkuje, lgną do niego finansowi desperaci, ale już wkrótce mogą pojawić się prawdziwe pieniądze: Agnieszka Szulim kontra Doda („Starcie z kibla, część druga”), Stefan Niesiołowski kontra Antoni Macierewicz, Krzysztof Ibisz kontra Jerzy Połomski, może nawet Krzysztof Stanowski kontra prezes firmy Mercedes-Benz!

Żal…

Trochę żal mi ludzi, którzy rzeczywiście interesują się sztukami walki, a jeszcze bardziej żal mi tych, którzy je trenują – z myślą, że kiedyś będą z tego powodu podziwiani i dobrze sytuowani. Rzeczywistość jest taka, że aby ich umiejętnościami ktokolwiek się zainteresował, musieliby najpierw stać się przekoksowanymi karykaturami człowieka, albo pajacami z pociętą mordą. Poziom sportowy nie ma znaczenia, liczy się wyłącznie rozpoznawalność wśród najgłupszej części społeczeństwa. Sport bez sportu, sztuki walki, które nie są sztuką, a i nawet walką niekoniecznie.

Pudzian vs Popek!

Z wyników oglądalności walki Pudzianowski – Popek organizatorzy są bardzo zadowoleni, podobno też kilkaset tysięcy osób obserwowało tę naparzankę w nielegalny sposób (z tego organizatorzy są zadowoleni znacznie mniej). Czego ci ludzie oczekiwali? Jakiego rodzaju emocji? Jakich doznań? Po co marnowali czas? OK, byli ciekawi, kto kogo pokona, ale to oznacza, że – tak na zdrowy rozum – gdyby Ibisz walczył z Połomskim ciekawi byliby jeszcze bardziej, tak?

Ciekawa konkluzja!

Na tej galopującej głupocie sport ucierpi. Boks już poszedł w odstawkę, liczy się celebrycki cyrk KSW. Pytanie brzmi – która następna dyscyplina zostanie zawłaszczona przez dziwolągów? Czy jak skoki narciarski ostatecznie stracą publikę, to wepchniemy na szczyt wieży Oliviera Janiaka (prawdziwe imię – Piotr)? A może Piotr Kraśko na bramkę Śląska Wrocław? Michał Wiśniewski do sztafety 4×400 metrów? Kierunek został wskazane, społeczeństwo właśnie takiej rozrywki oczekuje.

No i tyle! Krzysztof Stanowski na weszlo.com

Moim zdaniem – refleksje warte przeczytania i analizy. Ale… następną walkę wieczoru też stworzą jakieś dziwolągi. Prawdziwi zawodnicy – moim zdaniem – jednak na tym zyskują. Pamiętajcie, że ten sport – MMA – przez wiele lat był traktowany jako nielegalny lub półlegalny. Organizacja KSW i Polsat – jakby tego nie widzieć – postawiła wszystkich przed faktem dokonanym. To znacznie ułatwiło innym trenerom na przykład kwestie wynajmowania sal w szkołach i miejskich obiektach. Takich przykładów jest wiele.

Udostępnij!

Dodaj komentarz