Legia na zakazie – relacja z Dortmundu

Szok!

„W szeregach niemieckiej policji było sporo polskojęzycznych >>najemników<<, więc trzeba było uważać co i kiedy się mówi, ponieważ bardzo chcieli to wykorzystać.”

Relacja z wyjazdu, przed którym drżeli w Dortmundzie! Ze strony legionisci.com – cytujemy fragmenty, a całość warto przeczytać. No to jazda! Foty: Mishka / Legionisci.com

Legia na zakazie!

Niestety po wydarzeniach w Madrycie UEFA nałożyła zakaz wyjazdowy dla zorganizowanej grupy kibiców stołecznego klubu.
Mimo to część z nas nie mogła sobie darować takiej przygody i na przekór wszystkim ruszyliśmy w drogę.

Taktyka🙂

Niektórzy dotarli na miejsce wcześniej, ale szybko się zorientowali, że Dortmund to nie Las Vegas, a ośrodek przemysłowy słynący z wydobycia węgla kamiennego oraz hutnictwa. Osoby żądne przygód i dobrej zabawy wybrały się więc do oddalonego o 70 km Dusseldorfu, a nieliczni do Holandii. W dniu meczu na ulicach Dortmundu już od rana można było spotkać znajome twarze z wyjazdowych szlaków. Zbieraliśmy się w grupki i rozmawialiśmy przy zimnym piwku. Około południa w centrum miasta faktycznie zaczęło się coś dziać… otwierały się jarmarki świąteczne i każdy mógł zjeść wursta, precla lub coś słodkiego.

Z biegiem czasu musieliśmy jednak zmienić taktykę i chodzić w mniejszych grupkach, ponieważ smutni panowie wyczuli, że coś jest na rzeczy, a my nie chcieliśmy wdawać się w zbędne dywagacje. W szeregach niemieckiej policji było sporo polskojęzycznych „najemników”, więc trzeba było uważać co i kiedy się mówi, ponieważ bardzo chcieli to wykorzystać. Kibiców Borussii nie trudno było spotkać na ulicach. Prawdopodobnie każdy mieszkaniec Dortmundu identyfikuje się z tym klubem. Nie ma znaczenia czy to prezes w garniturze, matka z dzieckiem, starsza pani czy „żul” – niemal każdy nosi herb BVB jako dodatek do ubioru.

Po meczu

Po ostatnim gwizdku podziękowaliśmy piłkarzom za walkę oraz daliśmy im znać, że „Ch… z zakazami, hej Legio jesteśmy z Wami!”. Wyjście ze stadionu obyło się bez problemów. Kilkanaście minut po zakończeniu meczu zebraliśmy się pod stadionem i przemaszerowaliśmy na znajdującą się niedaleko stację metra, z której udaliśmy się do centrum skąd każdy poszedł w swoją stronę.

Chuj z zakazami!

Na pewno był to wyjazd jakiego dawno nie było i każdy kto nie skusił się na wypad do zachodnich sąsiadów mimo zakazu, powinien tego żałować. Mamy nadzieję, że jeszcze w tym sezonie czeka nas co najmniej jeden wyjazdowy mecz po Europie, ale to już w nogach piłkarzy i naszych gardłach podczas meczu z Sportingiem. W niedzielę widzimy się we Wrocławiu!

Autor: Wiktor Mishka / Legionisci.com

Udostępnij!

Dodaj komentarz