System Judo!

System Judo, czyli czas rozliczeń. Będziemy się starać przekazać Kibicom i Kibolom informacje, które podsumują każdą z dyscyplin, po Igrzyskach w Ryjo🙂

Jak już pewno wiecie – w ciężarach – trzęsienie ziemi i dymisja Szymona Kołeckiego. W PZPC jakaś pani pełni obowiązki prezesa.

Polski Związek Pływania w Basenie – powinien cały się pochlastać za to, co zrobili zawodnikowi Konradowi Czerniakowi.

Wiele jest to wyjaśnienia…

System Judo!

Komu zawdzięczamy takie wrażenia z Igrzysk 2016? Odpowiedź jest bardzo prosta: ludziom, którzy zarządzają Polskim Związkiem Judo (wystarczy wejść na stronę Związku i mamy ich całą listę: zarząd, szkoleniowcy, etatowcy, „przyjaciele królika”). Także systemowi, który został przez nich na modłę oligarchii stworzony w celu osiągania partykularnych interesów, a my wszyscy musimy(?) w nim egzystować.

To cytat z profilu Marzenie Judo. Idziemy dalej, czytamy że są „równi i równiejsi” a objawia się to tak:

Kapitalnym przykładem mentalności tych ludzi, jest rozstawianie, od pewnego czasu podczas zawodów firmowanych przez PZ Judo, miękkich kanap i foteli dla wybranych luminarzy z własnego grona🙂

System Judo – czytamy:

Przyczynek do oceny występu naszych Judoków w Rio 2016!

Występ naszej bardzo skromnej reprezentacji należy ocenić w kontekście całkowicie nieudanych eliminacji, już nie chodzi o ilość (4.) zakwalifikowanych zawodników, lecz o zdobyte miejsca w rankingu. Nikt z ekipy olimpijskiej nie zbliżył się do pierwszej (rozstawianej na Igrzyskach) ósemki. Jak to ważne, przekonało się 49 (na 56) medalistów Igrzysk Olimpijskich Rio 2016. Marzenia Polskiego Judo na medal oscylowało w granicach 2,5% na jednego zawodnika, bowiem tylko siedmioro, wśród 278 nie rozstawionych zawodników zdobyło medal, m. in. złote medalistki Rafaela Silva BRA 57kg i Haruka Tachimoto JPA 70kg zaliczane wcześniej do faworytek swoich kategorii.

Brak rozstawienia skutkował walką z przeciwnikiem z pierwszej ósemki rankingu w pierwszej lub drugiej walce Lecz mimo wszystko los dla naszych zawodników był łaskawy, a przeciwnicy w drugiej rundzie wydawali się do pokonania, co stwarzało możliwość walki o punktowane miejsca.

Przyczyny porażek?

Tak więc nie „jeden głupi atak”, czy „źle zrobiona waga” zadecydował o porażkach. Problem jest dużo głębszy. Co potwierdza również to, że „walka na 110%” nie daje efektu w postaci zwycięstwa.

Na igrzyskach nasi reprezentanci wygrali z zawodnikami z następujących krajów: Islandia (M. Sarnacki), Kamerun (D. Pogorzelec) oraz Uzbekistan (K. Kłys). Chwała wszystkim za zwycięstwa, bowiem zawodnicy z tak egzotycznych państw jak: Aruba, Angola, Benin, Dominikana (7 m.) Ekwador, Gabon, Mauritius (7 m.), Meksyk, Myamar, Nauru, Nowa Zelandia, Salwador, Sri Lanka, Wietnam, Zambia, oraz reprezentant uchodźców (ROT) potrafili zatrzasnąć drzwi do marzeń swoim przeciwnikom. Samemu niejednokrotnie prezentując doskonałe judo (zawodnik z Salwadoru czy reprezentantka Mauritiusa).

Trochę geografii!

Dla przypomnienia: Aruba – wyspiarskie państewko w archipelagu Małych Antyli gdzieś na Karaibach, Benin – małe państwo w Afryce nad Zatoką Gwinejską niejednokrotnie doświadczane przez klęskę suszy, Myamar – dawniej Birma, – państwo w Indochinach wielokrotnie niszczone przez konflikty wewnętrzne. Nauru to piękna wyspa na Pacyfiku (najmniejszą republika na świecie, 21,3 km2, około 9 400 mieszkańców).

Polacy przegrywali natomiast z zawodnikami z Tajwanu (A. Podolak), Niemiec (D. Pogorzelec), Hiszpanii (K. Kłys) oraz Izraela (M. Sarnacki), więc wcale nie z nacjami, które dominowały w turnieju Olimpijskim (Japonia, Rosja, Brazylia, Korea, Francja, Gruzja) – jedynie pogromca Maćka Sarnackiego (Or Sasson) wywalczył w dobrym stylu brązowy medal.

https://youtu.be/4ZGlBIdz39w

Bezradność na tatami!

Co jeszcze jest porażające? Fakt nie wykonania ani jednej punktowanej akcji przez naszych zawodników, którzy przebywali na macie prawie 32 minuty. A to już jest niestety wyłącznie wina przygotowania oraz niechlubny rekord (w IO 2000 J. Lewak w jedynej wygranej walce wykonał punktowaną akcję).

Czyja wina!

Komu zawdzięczamy takie wrażenia z Igrzysk 2016? Odpowiedź jest bardzo prosta: ludziom, którzy zarządzają Polskim Związkiem Judo (wystarczy wejść na stronę Związku i mamy ich całą listę: zarząd, szkoleniowcy, etatowcy, „przyjaciele królika”). Także systemowi, który został przez nich na modłę oligarchii stworzony w celu osiągania partykularnych interesów, a my wszyscy musimy(?) w nim egzystować. Kapitalnym przykładem mentalności tych ludzi, jest rozstawianie, od pewnego czasu podczas zawodów firmowanych przez PZ Judo, miękkich kanap i foteli dla wybranych luminarzy z własnego grona:-). Kolejną porażką ekipy rządzącej jest również fakt braku Pana Prezesa w 14-to osobowym składzie sędziowskim na Igrzyskach. Pomimo olbrzymiego zaangażowania całego Związku, zarówno od strony finansowej jak i decyzyjnej (np. ME w Warszawie).

„I kto za to płaci? Pani płaci, Pan płaci.. Społeczeństwo” (dla niewtajemniczonych cytat z nieśmiertelnego Rejsu).

Udostępnij!

Dodaj komentarz