CZARNY WTOREK POLSKIEGO SPORTU - Kibole.pl - portal dla fanatyków i patriotów
KibolePLlogo
Home Artykuly CZARNY WTOREK POLSKIEGO SPORTU

Część I

Antropomorfizacja… Mówi wam to coś? Przypomnijcie sobie bajki z dzieciństwa. Jak to wesoła lokomotywa zobaczyła Jasia i się ucieszyła, na przykład, po czym zaczęła wesoło robić „Puf, puf, puf? Autor bajki zastosował właśnie antropomorfizację, czyli rzeczy martwej dał cechy istoty żywej. W sumie nic takiego, skoro tatuś z tatusiem już wkrótce będą mogli wychowywać córeczkę… Ale, jeszcze teraz, antropomorfizacja zastosowana poza bajką dla dzieci świadczy o tym, że autor chce swoich czytelników, widzów, słuchaczy – zamienić na powrót w dzieci i do tego naiwne.

Dziś właśnie ogłoszono pierwsze urodziny Stadionu Narodowego.

Stadion, jako byt martwy, nie może mieć urodzin, a moda na takie właśnie dziecięce gęganie przyszła do nas z innych krajów. W Polsce, jeśli mija rok od zbudowania, powołania, stworzenia czegoś, obchodziło się rocznicę, a nie urodziny. Urodziny, powtarzam ma ktoś, kto żyje, na przykład człowiek. Natomiast byt żyjący, ale zbiorowy, na przykład małżeństwo, nawet taty z tatą, obchodzi też rocznicę, a nie urodziny.

Zagrywka słowna, stosowana konsekwentnie, to nie jest nic błahego, wbrew pozorom. Już pan Joseph Goebbels powiedział i dowiódł, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą. A pan Goebbels wiedział, co mówi, bo miał bardzo duży target odbiorców docelowych…

Prawie każdy jest dobrze usposobiony do dzieci. Więc, jakby mimochodem, gdy słyszy „urodziny” widzi maleństwo dmuchające na świeczki. Gdy, natomiast usłyszy rocznica, widzi państwo dmuchające go w dupę. Dlatego właśnie, jeśli chcemy czemuś zbudować dobry „pijar” – odwołujemy się do dziecięctwa (patrz Witold Gombrowicz i żeby to się kojarzyło od razu ze sportem dodam, że mam na myśli tenisowego mistrza Polski w deblu z 1931 roku, który dopiero potem został pisarzem).

Dlatego mamy „urodziny żabek, biedronek i innych firm”. Urodziny, a nie rocznice. Rocznica to grób i smutek, urodziny to radość!

Tak też jest ze Stadionem Narodowym. Ma, on, stadion – urodziny, a powinien mieć rocznicę.

Tyle rozważań o polszczyźnie, przejdźmy do sedna. Nie w tym sprawa, że „pijarzy” stworzyli urodziny tej ohydzie, tej maszkarze, temu… mać! Rzecz w tym, że ta maszkara nie powinna w ogóle być wybudowana! Makieta, którą pokazali tFurcy powinna być spalona, a popiół zmielony i zatopiony w stalowej beczce.

Tfurcy powinni zostać postawieni przed sądem, pod zarzutem pohańbienia barw państwa polskiego. Następnie, wszelkie stowarzyszenia architektów, plastyków, artystów, do których należą lub nawet nie – powinny ich z hukiem w…ć, a uczelnie, które dały im dyplomy – natychmiast owe dyplomy zabrać.

Sąd, rozpatrzawszy sprawę o gwałt na barwach Rzeczypospolitej Polskiej wziąłby pod uwagę, co następuje…

AKT OSKARŻENIA PRZECIWKO PROJEKTANTOM STADIONU NARODOWEGO

Sąd taki i taki uznaje za winnych (tu nazwiska) tego, że działając wspólnie i w porozumieniu, dążyli do znieważenia flagi polskiej w przestrzeni publicznej i za państwowe pieniądze.

Skazani świadomie wybrali kolorystykę elewacji, odnoszącą się do polskich barw narodowych – bieli i czerwieni. Również świadomie i w porozumieniu (bo tych tFurców kilku było) wybrali jako materiał elewacji produkt, który w naszym klimacie ulega szybkiemu zabrudzeniu.

W konsekwencji – doprowadzili do tego, że kolor elewacji wygląda nie jak czysta czerwień i biel, ale jak sprana szmata.

Sąd nie może sobie wyobrazić, że osoby, które o tym decydowały, nie były świadome, jak będzie wyglądać kolor elewacji po kilku tygodniach od zamontowania.

Dlatego, po rozpatrzeniu i konsultacji z biegłymi meteorologami, praczkami, technikami uznaje, że:

Działania oskarżonych można tłumaczyć dwojako.

Po pierwsze, w sposób zaplanowany, wspólnie i w porozumieniu chcieli zaszkodzić wizerunkowi Polski w świecie, narażając nasze barwy narodowe na śmieszność.

Lub:

Po drugie, są idiotami.

Rozpatrując powyższe Sąd postanawia:

Skazać tFurców Stadionu Narodowego na utratę prawa wykonywania zawodu na terenie Polski;

Obciążyć kosztami rozbiórki Stadionu Narodowego;

Dodatkowo zaś zalecić długie i żmudne badania psychiatryczne na oddziale zamkniętym.

 

Wyobraźmy sobie, że sprawę prowadzi pan sędzia Tuleja. Po odczytaniu wyroku, bierze głęboki oddech, poprawia szczękę, zasłania pryszcza i mówi:

– „Sąd nie może pozostać biernym, wobec faktu, że skazani pracowali bezpośrednio na zlecenie władz miasta Warszawy, które miały wgląd w każdy etap prac projektowych. Dlatego – (przerwa na oddech) – sąd złoży niezwłocznie do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez:

Komisję rozstrzygającą konkurs.

TU NASTĘPUJĄ PIECZĘCIE I PODPISY

 

Teraz – trochę historii, czyli o budowie stadionu

Stadion? Już był w tym miejscu od 1955 roku. Nosił dumną nazwę „Stadion Dziesięciolecia Manifestu Lipcowego”. Oficjalnie zamknięto go w roku 2008.

Dumne, kolorowe, lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku (oczywiście – inni mogą mieć inne wspomnienia), śmiałe wizje władzy, niewykluczające organizacji igrzysk olimpijskich w Polsce.

Stadion Dziesięciolecia zaprojektował Polak, konkretnie zespół pod kierownictwem Jerzego Hryniewieckiego, a za materiał na wały pod trybunami posłużyły symbolicznie „gruzy Warszawy”.

Proste, czytelne i współgrające z otoczeniem założenie architektoniczne zawierało pewną inspirację pałacami cesarskimi w Zakazanym Mieście. Każdym schodom na koronę stadionu, po obu stronach, towarzyszyły szerokie „płaszcze” kamienne, jako optyczna oś założenia. Niemiecki architekt Guenter Behnisch, był w Warszawie i dokładnie przyjrzał się stadionowi. Następnie wykorzystał sposób uformowania mas ziemi pod trybunami w swoim projekcie stadionu, na którym odbyły się Igrzyska Olimpijskie w Monachium (1972).

Ponieważ idea igrzysk olimpijskich w Polsce była mocna, to oczywistym stało się, że na stadionie ma być nie tylko pełnowymiarowe boisko piłkarskie, ale też ośmiotorowa bieżnia lekkoatletyczna.

Na trybunach UWAGA! mogło się pomieścić 100.000 (słownie: sto tysięcy) widzów. Nie pamiętam kłopotów z parkowaniem w pobliżu Stadionu, a bywałem tam na wielu imprezach, w tym meczach piłkarskich, finiszów Wyścigu Pokoju i innych.

Nie było też żadnych kłopotów z gastronomią. Każdy po prostu brał sobie termos, butelkę, kanapki czy inne smakołyki. Siedziało się wygodnie, na poduszce, zwiniętym kocu, lub gazecie. Toalet wystarczało, a jeśli nie to pobliskie krzaki znakomicie załatwiały sprawę.

Obok stadionu był budynek dla mediów, trzy hale treningowe, parking i kilka boisk treningowych. Podziemia Stadionu Dziesięciolecia dziś już pokrywa mgła tajemnicy…

CUDOWNE LATA OSIEMDZIESIĄTE

W latach osiemdziesiątych stadion przestał służyć sportowcom, a zamienił się w największe europejskie targowisko pod nazwą Jarmark Europa. Targowisko dawało pracę tysiącom polskich handlowców i producentów, a mieszkańcom Warszawy możliwość najtańszych zakupów w praktycznie każdym asortymencie.

PODSUMOWANIE

Stary stadion z bieżnią zamieniliśmy na:

Stadion bez bieżni;

Z o połowę mniejszą liczbą miejsc dla widzów;

Obiekt już w założeniu nienowoczesny, a w każdym razie na pewno nie nowatorski. Ten stadion nie będzie inspiracją dla innych obiektów.

Niech znika na zawsze!

Jak donoszą eksperci:

Stadion Narodowy miał zarabiać, a tymczasem traci i pierwszy rok swojej działalności kończy na minusie.

Jak wyliczają specjaliści Stadion Narodowy w przyszłym roku straci 21 mln zł. Według wcześniejszych zapowiedzi miał zarobić 250 tys. zł.

Minister Sportu, prezes spółki PL2012 i szef Narodowego Centrum Sportu przedstawili plan zarządzania stadionem na najbliższe lata. Wynika z niego, że warszawska arena zacznie zarabiać dopiero w roku 2015.

 

Ciekawe jak?

Autor
Uprawiał wiele dyscyplin, od jazdy figurowej na lodzie w czasach przedszkolnych, przez hokej (Legia Warszawa), zapasy klasyczne (Legia Warszawa), do żeglarstwa (Baza Mrągowo). W 1990 zaczął wydawać własny miesięcznik „PAKER” o sportach sylwetkowych i siłowych. Następnie był redaktorem naczelnym w kilku miesięcznikach o podobnej tematyce. Od początków, czyli od 2002 roku, związany z polskim MMA. Pisał w walkach w klatkach, kiedy inni krytykowali to na potęgę. Autor kilku książek o historii polskiego sportu oraz o piłce nożnej.

Zostaw odpowiedź

two × four =

GRZYBOBRANIA

Starcie Kibiców przed meczem!

Starcie Kibiców przed meczem! Kibice Dynamo vs Kibice Besiktas! Dynamo wygrał 6 do zera. Kibice z Ukrainy spalili flagę Turcji. Przed meczem była lekka bijatyka, podczas meczu...

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij