Bitwa o Rotmistrza!

Bitwa o Rotmistrza!

Bitwa w rocznicę jego śmierci odbyła się we Wrocławiu. Czytając początkowo tylko tytuł na stronie FanŚląsk – pomyślałem sobie, że znów ktoś przeszkadza w utrwalaniu pamięci Witolda Pileckiego. Kto? Pewno ten „ich wrocławski prezydent”, którego mieszkańcy raczej nie szanują…

No i faktycznie! Polecam artykuł.

Pełny tytuł na FanŚląsk brzmi:

Wodna bitwa o Rotmistrza!

Każdy czas ma swoich bohaterów. I swoich mniej lub bardziej ukrytych wrogów.

Dzień 25 maja jest rocznicą śmierci jednego z najodważniejszych ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na ziemi. Rotmistrz Witold Pilecki to postać pomnikowa, jego życiorys to gotowy materiał do filmu. I to takiego, który może stać się światowym hitem. Marsz dla uczczenia tego narodowego bohatera, którego komuniści chcieli wyrzucić z naszej, polskiej świadomości, przeszedł ulicami Wrocławia i zakończył się pod pomnikiem Rotmistrza, który znajduje się w parku niedaleko budynku Opery.

Marsz wielkich tłumów nie zgromadził. W pochodzie przewinęło się około 500 osób. Głos Tel Awiwu pewnie poda liczbę ze trzy razy mniejszą.

Oprawa imprezy była godna. Bo choć współorganizatorami, obok stowarzyszeń Koliber i Odra-Niemen była Brygada Dolnośląska ONR, a w lewackich mediach na ONR trwa nagonka, to swojej obecności nie odmówiło Wojsko Polskie.

Wręcz przeciwnie, jak zauważyli organizatorzy, choć Marsz odbył się po raz trzeci, to wcześniejsze nie mogły liczyć na żadne formalne wsparcie z jakichkolwiek państwowych instytucji. Po zmianach w kraju – stało się to możliwe.

Nie obyło się jednak bez dywersji za strony władz samorządowych. Choć trasa i czas marszu było dokładnie znane urzędnikom podległym osobnikowi piastującemu urząd prezydenta Wrocławia, to w czasie, gdy pod pomnikiem Pileckiego odbywały się uroczystości, włączono znajdujące się tam zraszacze.

Kto widział kiedyś jak się podlewa pole, ten z grubsza ma pojęcie, co mogliby przeżyć uczestnicy ceremonii.

Na szczęście nie przeżyli tego podlewania, gdyż znaleźli się tacy, którzy neutralizowali dutkiewiczową dywersję. Przez pierwszy kwadrans jeden z uczestników taplając się w wodzie trzymał ów zraszacz w naprędce zorganizowanym naczyniu. Po 15 minutach zaczęło lać z drugiej strony pomnika. Tym razem inny uczestnik Marszu stał na zraszaczu, co przepłacił kompletnym przemoczeniem butów. Po to, by inni uczestnicy nie musieli być polewani wodą.

Różnica między dobrowolnym pójściem do obozu koncentracyjnego oraz późniejszym wytrzymywaniem rocznego wyrywania przez ubeków paznokci i łamania kości do trzymania przez kwadrans lejącej się wody to przepaść. Stąd pierwsze zdanie tej relacji.

Roman Zieliński, fot. Paweł G.

Tak to mają we Wrocławiu

Tak było we Wrocławiu! W Warszawie, Szanowni Czytelnicy, nikt nas wodą nie polewał, pod murem na Rakowieckiej. Spoko! Byli przedstawiciele Rajdu Katyńskiego, było nasze Wojsko i kilkadziesiąt osób. Tu władza nie przeszkadzała. Ale – nadchodzi już czas żeby upomnieć się o pomnik Bohatera! Solidny, duży, piękny pomnik, w znaczącym miejscu stolicy.

No i jak na razie…

Od czasu podjęcia przez radę Warszawy uchwały o budowie pomnika przy alei Wojska Polskiego minęły już ponad dwa lata…

Towarzyszenie Młodzi dla Polski wzywa Panią Prezydent do niezwłocznego wykonania uchwały Rady m. st. Warszawy z dnia 6 marca 2014 r. ws. pomnika płk. Pileckiego, podjętej na LXXVII sesji obrad kadencji 2010-2014. Projekt jest i nie wygląda źle.

pomnik Pileckiego

Oraz na koniec, w ramach wymiany informacji – trzy filmy spod muru na Rakowieckiej. Jakość nie jest można najlepsza, ale chodzi o dokument.

Cześć i Chwała Bohaterom!

Udostępnij!

Dodaj komentarz