Stanisław Pyjas – rocznica śmierci!

Dlaczego piszę o tym na kibolskiej stronie? Dlatego, że wczoraj, 7 maja byłem na koncercie „Honor et Gloria” zorganizowanym w warszawskim pubie Ciechan, przez Centrum Edukacyjne „Powiśle”. Koncert (Ptaku i Basti) poprzedziła projekcja filmu o wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych.

„Co ma piernik do wiatraka?”

Co ma piernik do wiatraka – zapytacie. Ano, ma! Poruszyła mnie i zaimponowała olbrzymia wiedza młodych ludzi o polskiej historii wojennej i powojennej. Ale… z wielu rozmów odniosłem też wrażenie, że wiedza o latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku jest – paradoksalnie – mniejsza! Potwierdza to też wiele innych moich prywatnych „badań”.

Obawiam się, że dzieje tej, tak zwanej „opozycji demokratycznej” w PRL – mogą być zapomniane.

Prawda ponad wszystko!

Na koncert do Ciechana szedłem przez śródmieście, zaraz po zakończonej na Placu Piłsudskiego demonstracji KOD. Widziałem KODomitów ze szmatami juni jełropejskiej w jednym i barwami Polski w drugiej ręce.

Pomyślałem sobie, że tak bardzo ogłupić ludzi, jak robi to KOD – można tylko wtedy, kiedy nie znają oni najnowszej historii.

Może więc warto , żeby Kibole, Kibice – nasza Elita – przeczytali o wypadkach z ubiegłego wieku.

O rocznicy przypomniał mi Tomasz Terteka na swoim profilu, stamtąd też pochodzi kilka zacytowanych zdań.

Tragiczne rocznice!

7 maja 1977 roku zamordowano zwykłego studenta i do tej pory nie jest jasne – kto to zrobił jako wykonawca, kto zlecił i kto plątał kłamstwa w śledztwie.

13 maja 1983 został zamordowany Grzegorz Przemyk. W tej sprawie też nic nie jest do końca jasne.

To tylko dwa przykłady zbrodni na Polakach w czasach „późnego PRL”. Takich niewyjaśnionych śmierci było bardzo wiele. Nigdy w zasadzie nie ukarano winnych. Ani w sensie „sprawstwa kierowniczego” ani ręki która biła i zabiła!

Śmierć Stanisława Pyjasa

Stanisław Pyjas pochodził z Gilowic, studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Działał w opozycji, zwanej opozycją demokratyczną. Oznaczało to – wyjaśniam dla młodszych – udział w spotkaniach które organizowano bez pytania władz o pozwolenie, w prywatnych mieszkaniach, udział w kolportowaniu bezdebitowych wydawnictw, tworzenie lub pomoc w działaniach wydawniczych.

Tak zwani „zwykli ludzie” wiedzieli o opozycji nic, lub bardzo mało. Czasem, na zasadzie zaufania ktoś, komuś podawał nielegalne wydawnictwo, lub zapraszał na spotkanie.

SB

Służba Bezpieczeństwa natomiast wiedziała o opozycji wszystko. Kto, z kim, gdzie i co. Esbecy być może „przeczuwali” że ten system musi zacząć gnić. W każdym razie „ciężko pracowali”, nad infiltracją środowiska, wpuszczali swoich agentów, organizowali prowokacje. Zastraszali działaczy na różne sposoby.

Zbrodnie

Czasem posuwali się do zbrodni. Zbrodni takich, jak morderstwo Stanisława Pyjasa. Ciało Stanisława Pyjasa znaleziono 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Prokuratura umorzyła wtedy śledztwo, uznając, że wyłączną przyczyną śmierci był nieszczęśliwy wypadek spowodowany przez samego studenta. Dla przyjaciół i znajomych Stanisława Pyjasa ta wersja była kłamliwa.

Martwa cisza!

Dla młodych Czytelników wyjaśniam, że możliwość porozumiewania się między ludźmi ograniczała się tylko do kontaktów osobistych. Nie było wolnych mediów, nie było platform społecznościowych. O takich wypadkach, jak śmierć działacza opozycji – można się było dowiedzieć jedynie od zaufanych osób. Ale – osoby „zaufane” też mogły być współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. Krótko mówią – martwa cisza! Mieszkaniec Warszawy mógł nie wiedzieć o tym morderstwie nawet przez wiele lat. Jeśli – oczywiście – nie należał do opozycji lub nie utrzymywał bliskich kontaktów z kimś z opozycji.

„Niewygodna” zbrodnia

W latach 70. było wśród wielu osób przekonanie, że nie każdy esbek to bandyta. Ludzie sądzili, że taka zbrodnia była „niewygodna” dla jednych ale „korzystna” dla drugich.

Dziś nie odtworzymy już jak było naprawdę i czy morderstwo zostało starannie zaplanowane, czy była to czyjaś „nadgorliwość”.

W każdym razie śledztwo zamotano tak, że nie ma już chyba sposobu na dojście prawdy. Niejako „przy okazji” reżymowe media starały się namalować jak najczarniejszy obraz ofiary i jej rodziny, „dopisując” mu sprawy i fakty „z powietrza wzięte”.

Do sprawy doklejono mnóstwo osób, od zwykłych bandziorów do TW. Ponadto – zaraz po zabójstwie Pyjasa zginął „w niewyjaśnionych okolicznościach: przyjaciel Stanisława, który jako ostatni widział go żywego. To Stanisław Pietraszko student fizyki. Kolejno „wydarzyła się” śmierć osoby, która przechwalała się, że brała udział w tej zbrodni…

Martwa cisza!

Wokół wyjaśnienia całej sprawy panuje wielka zmowa milczenia. W tej sprawie są bardzo, podejrzane, nagłe zgony, ekspertyzy budzące ogromne wątpliwości. Nad tym wszystkim unosi się atmosfera zmowy i muru nie do przebicia. Prowadzonych było już wiele postępowań. Bez rezultatu. Nigdy nie wykryto sprawców i zleceniodawców.

Obecnie prowadzone jest przez krakowską prokuraturę, jak dobrze liczę piąte śledztwo. Wszystko wskazuje na to, że wreszcie jest szansa na odkrycie prawdy. Wszystko dzięki odtajnieniu tzw. zbioru zastrzeżonego IPN. Sensacyjne szczegóły, możemy poznać lada dzień!!! Jest szansa, że poznamy kolejne nazwiska TW zamieszanych w sprawę. Tym samym, jest duża szansa, że ustaleni zostaną sprawcy i zleceniodawcy. Trzeba po czterdziestu latach przebić ten mur…

Udostępnij!

2 comments

  1. Jaka „cisza”??? Wszystko nagłaśniały antykomunistyczne zachodnie, dywersyjne radiostacje: Radio Wolna Europa, Głos Ameryki, RFI i kilka innych.
    Nie dorabiajcie do śmierci małego pijaczka wielkiej polityki!

Dodaj komentarz