Wyrastam ze środowiska narodowego i kibicowskiego!

Wyrastam ze środowiska narodowego i kibicowskiego! – mówi ksiądz Jacek Międlar!

Dlaczego jedzie na Marsz Niepodległości – mówi w wywiadzie dla wDolnymŚląsku.pl

Krzysztof Kwiatkiewicz: Zachęca ksiądz i sam jedzie na Marsz Niepodległości do Warszawy. Czy to jest miejsce dla księży?

Ks. Jacek Międlar: Każdy obywatel demokratycznego państwa, a więc także ksiądz, ma prawo uczestniczyć w legalnych zgromadzeniach publicznych. A tym bardziej takich, w których hołduje się wartościom patriotycznym i chrześcijańskim. Moja i innych kapłanów obecność na Marszu z jednej strony jest wyrazem poparcia dla tego typu inicjatyw wbrew mainstreamowej propagandzie, która przedstawia to wydarzenie jako pełne agresji i przemocy. Z drugiej strony to odpowiedź na zawołanie papieża Franciszka, by wyjść na peryferia wiary, do tych ludzi, do których wielu boi się pójść. Ja nie byłbym w stanie być duszpasterzem np., związku kolejarzy czy harleyowców, bo się na tym nie znam i nie miałem z nimi nigdy styczności. Jeżeli jednak wyrastam ze środowiska narodowego i kibicowskiego, łatwiej mi jest dogadać się z tymi ludźmi i, co najważniejsze, głosić wśród nich kerygmat czyli Ewangelię.

2 październik 2015, Wrocław, wystąpienie księdza na Marszu przeciwko imigrantom we Wrocławiu. Lewackie, polskojęzyczne, okupacyjne media nazwały go „kapłanem nienawiści”.

Czyli osoba księdza jest potrzebna narodowcom?

Ks. Jacek Międlar: Absolutnie tak. Tym bardziej, gdy dostrzegam na to zapotrzebowanie. Ci ludzie wyrażają chęć, aby ksiądz był z nimi, błogosławił im, prowadził do Chrystusa. W tych środowiskach istnieje wielkie zapotrzebowanie na duszpasterzy, a ci nie zawsze chcą się zająć ewangelizacją narodowców.

Może po prostu się boją. Dlaczego ludzie czują lęk przed marszami takimi jak np. ten w Warszawie czy Marsz Patriotów we Wrocławiu? Czy bezpodstawnie?

Ks. Jacek Międlar: To efekt mainstremowej propagandy takich mediów jak „Gazeta Wyborcza”, tygodnik „Nie” czy telewizje TVN lub reżimowa TVP. Tworzą oni specyficzną otoczkę wobec uczestników marszu, środowisk narodowych, stosując narzędzia łudząco podobne do tych używanych przez komunistyczny Komintern. Wszystko to, co narodowe wrzuca się do worka z napisem: „faszyzm”. Ludzie słyszą tę propagandę od dziesiątków lat, ulegają jej, a potem obawiają się nie tego co trzeba. Mam nadzieję, że to wybrzmi dosadnie, że patrioci odcinają się od jakichkolwiek prowokacji i form agresji. Przecież na Marszu Niepodległości nie doszło nigdy do żadnego śmiertelnego wypadku, a media nieustannie straszą nim Polaków. Powiem dla kontrastu: na jednym z Przystanków Woodstock ginie 5 osób i żadna z nich nie umiera naturalnie. 3 osoby umierają z przepicia i przećpania, jedna w niewyjaśnionych okolicznościach i jedna po śmiertelnym pobiciu. I jaki był oddźwięk? Żaden. Festiwal jest nadal wspaniały, bo „rób ta co chceta” Owsiaka to kwintesencja wolności. Gdyby takie incydenty miały miejsce podczas Marszu, wszyscy wieszaliby psy na patriotach.

Czyli nie boi się ksiądz niczego na Marszu Niepodległości?

Ks. Jacek Międlar: Mam obawy, owszem, ale dotyczą one prowokacji policyjnych. Sami policjanci mówią mi: „Czy ksiądz myśli, że te prowokacje organizowane są przez zwykłych ludzi? To rola specjalnie postawionych policjantów, których zadaniem jest stworzenie chaosu podczas marszu tak, aby wizerunek tego wydarzenia został zniszczony”. Z rozmów z afery podsłuchowej jasno wynika, że MSW oraz policja uczestniczyły w eskalacji przemocy podczas Marszu Niepodległości, choćby w przypadku podpalenia budki przed ambasadą rosyjską.

Całość na: wDolnymŚląsku.pl

Całe wystąpienie księdza na radiownet.pl

Udostępnij!

2 comments

  1. Ewangelia św.Mateusza mówi – Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. (Mt 18,6-7)

Dodaj komentarz