Bartłomiej Czekański o kasie w żużlu!

„Odnaleziony” na fb wpis żużlowego analityka DON BARTOLO nie napawa optymizmem.

Cytujemy:

Wiecie, co jest najgorsze? Że żużlowcy są robieni w bambuko na kasę przez kluby i nie mogą się nigdzie (np. w mediach lub bezpośrednio kibicom) poskarżyć, bo inaczej dostaną regulaminową karę! To jest demokracja? Gdzie są prawa pracownicze? Cwane te kluby, co? Zakneblować usta zawodnikom i udawać przed kibicami, że wszystko jest fajnie, że wszystko jest w porządku. Nie jest!!!

Wpis natychmiast został skomentowany:

A można założyć stowarzyszenie żużlowców polskich, wybrać rzecznika, który żużlowcem nie jest i tak dochodzić swoich praw?

Na to Bartek:

Tyle wiem, co Suchecki mówi. Ale inni też powiadają po cichu, że ponoć jakichś większych zaległości raczej nie ma. Musze im wierzyć, bo niby jak mam to sprawdzić?. Rozpacz jest w Bydzi, Gnieźnie czy np. Gdańsku. I w wielu innych klubach pewnie też.

W naszych poprzednich materiałach, w tym w wywiadzie wideo z Januszem Korwin Mikke, podkreślaliśmy różnice między sportem „prywatnym” czyli na przykład żużlem, a sportem „państwowym”, czyli na przykład podnoszeniem ciężarów. Większość wypowiedzi stawiało na wyższość sportu, do którego państwo się nie miesza i stawiało za przykład właśnie żużel.

No i wyszło, co wyszło…

Pozdrawiamy Wrocław!

Udostępnij!

Dodaj komentarz