Wysadzić system!

Nieczęsto w oficjalnych, głównych mediach pojawia się cokolwiek wartościowego o sporcie. Poniższy tekst – pochodzi z CZADOBLOGU i zasługuje na zacytowanie w całość. Nie zrobimy tego jednak, ale wybierzemy najcelniejsze fragmenty i… przestawimy kolejność. Wszystkich, którzy „połkną haczyk” zapraszamy do całości.

„Cały ten tekst jest oczywiście nieaktualny jeśli jest wam obojętne czy Wasze dzieci na Śląsku będą kibicowały na przykład Legii. Byleby tylko klub reprezentujący Polskę grał w Lidze Mistrzów. Jeśli tak – wprowadzenie zmian, które mnie przerażają będzie formalnością. A za pięćdziesiąt lat cała Polska będzie się dziwić: jak to możliwe, że na początku XX wieku można było kibicować komukolwiek innemu niż Legia.”

Autor wychodzi od „bulwersujących/zdumiewających” słów Prezesa Legii Warszawa Bogusława Leśnodorskiego:

„Trzeba się zastanowić, czy w polskich warunkach więcej pieniędzy dla mniejszych klubów na pewno oznacza ich rozwój. Czy nie lepiej więcej środków przekazywać czołówce, licząc na sukcesy w Europie?”

Teraz dopiero, po „zanęceniu” czytelników, przechodzimy do treści głównej.

„Kibicujmy zwycięzcom! W efekcie więcej bajtli chodzi w koszulkach Bayernu, Barcelony albo Realu niż Górnika, Ruchu, Polonii, Szombierek, Zagłębia albo GKS-u. Mam złe przeczucia: po dwóch dekadach podobny w wymowie zamach w Polsce, z podobnym skutkiem chcą przeprowadzić najbogatsze polskie kluby. Stąd bulwersujące mnie słowa Bogusława Leśnodorskiego, który mierzy w Europę, stąd próba pokrojenia na nowo telewizyjnego tortu.

Jeśli słabsze kluby nie stworzą u nas jednolitego frontu wobec możnych będą musiały zapomnieć o sukcesach w polskiej lidze. A spychanie na margines nie jest w tym wypadku tylko spychaniem na margines. Za tym procesem idą zmiany w mentalności czy też ograniczanie ambicji. Jeśli nic się nie zmieni wkrótce będziemy cieszyć się nie z faktu, że wygrywamy z Legią, lecz że w ogóle z nią gramy. Dysproporcje finansowe sprawią, że każdy naprawdę zdolny piłkarz zostanie zgarnięty przez ligowych możnowładców kiedy tylko zechcą. Zerwą go jak jabłko z drzewa za grosze, które dla macierzystego klubu będą żyłą złota. Mało tego; bieda-klub w razie niezdecydowania będzie musiał się jeszcze zmagać z nieprzychylnym pomrukiem kibiców nawet z… własnego miasta i okolic. Bo ileż można będzie czekać na zwycięstwo? Kibicujmy zwycięzcom! W efekcie zmian więcej bajtli może chodzić w koszulkach Legii, Wisły, Lechii czy Lecha niż Górnika, Ruchu, Polonii, Szombierek, Zagłębia albo GKS-u. Śmiejecie się? Osobiście uważam, że to nie jest takie niemożliwe…”

Koniecznie przeczytajcie cały materiał i większość komentarzy. Pozdrawiamy autora!

Udostępnij!

Dodaj komentarz