O jednego podatnika mniej…

Tekst z maja 2013. Nadal aktualny, nie zmieniłem ani jednego słowa. Zapraszam!

O jednego podatnika mniej!

Ale… o co chodzi..?

Postanowiłem włączyć się w dyskusję o patentach i uprawnieniach żeglarskich bardzo krótkim tekstem, opartym na własnym przykładzie.

Przykład osobisty. Załóżmy, więc, że…

Nie umiem grać w tenisa i nie umiem żeglować.

Kupuję sprzęt i ubiór do tenisa, wynajmuję trenera, kort i zaczynam. Po pierwszych podskokach dostaję zawału serca i umieram. Co ma do tego Państwo? Moim zdaniem nic, poza tym, że o jednego podatnika mniej.

Jednak, załóżmy, że przeżyłem i pragnę uprawiać żeglarstwo…

Kupuję żaglówkę, ubiór, wyposażenie, miejsce w porcie i wypływam. Przychodzi szkwał. Nie umiem nic zrobić, bom uderza mnie w głowę, umieram na skutek wstrząśnienia mózgu. Co ma do tego Państwo? Moim zdaniem nic, poza tym, że o jednego podatnika mniej.

 

Proszę Was o odpowiedź, bo od Państwa się odpowiedzi nie doczekam, – dlaczego większość ludzi uważa za oczywiste wydawanie uprawnień żeglarskich a nie tenisowych.

Czekam na odpowiedzi, pozdrawiam,

Na zdjęciach Piotra Grzędzielskiego: – „O krok od niebezpieczeństwa, podczas wywrotki w 1977 roku”. Na zdjęciu „kolorowym” – „Ogromne ryzyko wywrotki”. Załączony dokument to mój patent żeglarski z dawnych lat.

O jednego podatnika mniej!

 

 

Udostępnij!

Dodaj komentarz